niedziela, 23 września 2012

Zapach Adama

Zręcznie utkana intryga z ekologicznym radykalizmem w tle. Tym ciekawsza, że mogłaby wydarzyć się naprawdę.
Wszystko zaczyna się dość niepozornie – laboratorium pełne zwierząt, włamywaczka z puszką farby i kilkoma prozwierzęcymi hasłami, oraz skradziony przecinkowiec cholery. Do tego para uśpionych agentów, byłych kochanków, którzy powracają do zawodu i podążają tropem podejrzanej grupy opowiadającej się po stronie przyrody. Wszystko to tworzy dobrze skrojony kryminał, powoli odkrywający kolejne elementy układanki. Jednak prawdziwą wartością tej książki jest zwrócenie uwagi na niebezpieczne tendencje, które można zauważyć we współczesnym świecie, gdzie pod jednym słowem „ekologia” kryje się wiele, często wykluczających się poglądów. Jak się okazuje nawet najlepsze idee, jeśli przybiorą swoje radykalne formy, mogą prowadzić do nieszczęścia. „Zapach Adama” porusza problem odpowiedzialności za słowa i naukowe dysputy, rodzące się na salach wykładowych, których nigdy nie powinny opuścić. Co się stanie, jeśli znajdzie się grupa szaleńców, chcących zrealizować skrajne teorie?
Francuz Jean-Christophe Rufin, autor „Zapachu Adama”, ma wieloletnie doświadczenie w organizowaniu pomocy humanitarnej, jest m.in. współzałożycielem „Lekarzy bez granic” , brał udział w akcjach uwalniających zakładników. Pozwoliło mu to dobrze poznać problemy krajów Trzeciego Świata, i jak można się domyślić, to właśnie to, co tam zobaczył, skłoniło go do napisania kryminału. Rufin obrazowo przedstawia wyzysk biednych przez bogatych, i pewnie nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie szczególny cynizm i pokrętna logika, które temu towarzyszą. Pod przykrywką dobra ogółu, powstają fatalistyczne teorie, które nie rozwiązują problemu biedy, lecz widzą w nim zagrożenie. Co ma do tego ekologia? Według Rufina może dawać zręczne alibi.

Jean-Christophe Rufin, Zapach Adama, W.A.B.

poniedziałek, 10 września 2012

Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym

Jaka jest prawdziwa cena wypoczynku w egzotycznym zakątku świata, nie dowiemy się z turystycznego katalogu. Jennie Dielemans, szwedzka reporterka, pokazuje drugą stronę „rajskich” wakacji bogatego Zachodu.
Świat jest nasz – pisze Dielemans – i ma na myśli ludzi z globalnej klasy wyższej, których stać na zwiedzanie najróżniejszych miejsc na Ziemi. Im bardziej egzotyczny i dziewiczy jest to region, tym szybciej staje się modnym i chętnie odwiedzanym przez wciąż przybywających „zachodnich turystów”. Na popularności zyskuje nowy sposób podróżowania. Dziś nikt nie chce być zwykłym turystą, lecz podróżnikiem, który odkrywa nowe kultury, co chętnie wykorzystuje przemysł turystyczny. Co to oznacza dla rdzennych mieszkańców? Zanieczyszczenie środowiska, zakaz wstępu na plaże od wieków należące do nich, brak czystej wody litrami wylewanej na kolejne pole golfowe, wzrost prostytucji i poczucie niższości.
Szwedzka dziennikarka krótkimi reportażami z egzotycznych rajów (m.in. Dominikany, Majorki, Meksyku, Tajlandii), obnaża mechanizmy turystycznego przemysłu. Te same hotele, stragany z pamiątkami, szyldy, menu niezależnie od kontynentu czy kraju w jakim się znajdujemy, mają zapewnić nam poczucie bezpieczeństwa. Wczasy all-inclusive zamykają w turystycznych gettach, a jeśli nawet wyjdziemy poza ich mury, nie zobaczymy prawdziwego życia, lecz sceny odegrane zgodnie z oczekiwaniami zwiedzających. Cywilizacja ze swoimi zdobyczami dotarła także do ludów plemiennych, które rezygnują z własnych tradycji na rzecz telewizora czy mikrofalówki. Dielemans rozmawia z tubylcami, poznaje ich problemy i historie. To, co ich łączy, to świadomość szybko następujących zmian wraz z pojawieniem się turystów w ich najbliższym otoczeniu. Po pierwszej euforii i nadziei na lepsze zarobki i życie, następuje rozczarowanie, bo przemysł turystyczny nie jest zainteresowany dbaniem o podbijane raje. Kiedy stracą swoje walory lub zainteresowanie turystów, zostaną zastąpione nowymi.
Podróżujących samolotami jest zaledwie 2,5 % ludzkiej populacji. To głównie oni wpływają na wygląd świata. „Witajcie w raju...” nakłania do zastanowienia się nad prawdziwym kosztem naszych wakacji. Dielemans wyciąga dość pesymistyczne wnioski, ale i temat nie należy do lekkich. Warto przeczytać ku przestrodze.

Jennie Dielemans, Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym, Wydawnictwo Czarne