poniedziałek, 30 lipca 2012

Ja, Phoolan Devi, królowa bandytów

Wstrząsająca biografia niezwykłej kobiety. Phoolan Devi w Indiach przez jednych postrzegana jest jako wcielenie wojowniczej hinduskiej bogini Durgi, przez innych jako znienawidzona bandytka, która uczestniczyła w największej masakrze ludności dokonanej przez dakoitów w Indiach. W 1996 roku została wybrana deputowaną do indyjskiego parlamentu. Wokół jej osoby narosło wiele legend, dlatego postanowiła sama opowiedzieć swoją historię.  

Phoolan Devi od dziecka była buntowniczką. Nie chciała zgodzić się na niesprawiedliwość męskiego świata, w którym przyszło jej żyć. Jej niską społeczną pozycję warunkowało nie tylko urodzenie w jednej z najniższych kast, ale również, a może przede wszystkim to, że była kobietą. Nieszczęśliwe małżeństwo w wieku 11 lat z o wiele od niej starszym sadystą, społeczny ostracyzm, a także tortury i brutalne gwałty zamiast pomocy ze strony policji, zaprowadziły ją na drogę bandytyzmu. Wcześniej bez męskiego opiekuna była nikim, własnością wszystkich mężczyzn. Jako przywódczyni bandy dakoitów budziła strach i szacunek, stała się mścicielką i obrończynią krzywdzonych kobiet.
Brzmi to jak zwykła bajka, jednak nie ma tu miejsca ani na bajki ani na szczęśliwe zakończenie. Jest za to kobieta, która wymyka się moralnym ocenom, symbol rodzącej się w Indiach emancypacji kobiet. Phoolan Devi walkę o własne prawa, godność i człowieczeństwo musiała stoczyć poza systemem prawnym.  Jej życie i historia nadały rozgłos problemowi podziałów kastowych oraz niskiej pozycji kobiet w Indiach. Buntowniczy charakter „królowej bandytów” i brak zgody na niesprawiedliwość, sprowadził na nią jedynie kolejne nieszczęścia, czego zwieńczeniem był udany zamach na jej życie.

Phoolan Devi; Ja, Phoolan Devi, królowa bandytów, TENTEN

niedziela, 29 lipca 2012

Zapach cedru

To powieść dość trudna w odbiorze ze względu na dużą emocjonalność i zawiesistą atmosferę nieszczęścia, które wciąż spada na kanadyjską rodzinę Pipperów.  Ann-Marie McDonald snuje swą opowieść misternie dodając wciąż nowe wątki, przeplata je historycznymi wydarzeniami, snami i wspomnieniami, które zgrabnie łączy na końcu. To właśnie ostatnie kartki książki w pełni ukazują obraz, który wcześniej można oglądać jedynie w częściach często błędnie oceniając motywacje i postępki przewijających się po stronach postaci. Zadania nie ułatwia zachwiana chronologia.

„Zapach cedru” to saga rodzinna rozpoczynająca się pod koniec XIX i kończąca w wieku XX. Jej głównymi bohaterkami są kobiety, które na tle otaczającej je społeczności wyróżniają się jak kolorowe ptaki. Katarzyna piękna i utalentowana śpiewaczka, Franciszka niepokorna i żyjąca w cieniu uczynku, którego nawet dobrze nie pamięta, Mercedes zawsze odpowiedzialna i gorliwa chrześcijanka, Lilia córka Katarzyny i Materia, która dała początek rodowi, żyją z piętnem dysfunkcyjnej rodziny i jej tajemnic otulonych zapachem cedru. Każda na własny sposób stara się walczyć z otaczającym je złem i tłumaczyć świat. W jednych budzi się chęć niezależności, decydowania o sobie i swoim wyglądzie, inne pozostają zamknięte w pułapce tradycji i społecznych oczekiwań. Razem tworzą skomplikowany obraz, który na długo pozostaje w pamięci.
Debiut kanadyjskiej pisarki można uznać za udany, choć denerwują dłużyzny i pewna sztuczność w nadmiernym kreowaniu nieszczęść. Trzeba jednak przyznać, że McDonald choć opisuje liczne okrucieństwa (pedofilię, gwałt, brak miłości do własnych dzieci, przemoc) robi to bardzo subtelnie za pomocą niedopowiedzeń i zarysów scen, bez epatowania brutalnością, której jedynie się domyślamy.  Jej mocną stroną jest również plastyczny język i wiarygodna psychologicznie analiza bohaterów. To właśnie oni powodują, że granice dobra i zła szybko się zacierają, a pytania nie otrzymują prostych odpowiedzi.

Ann-Marie McDonald, Zapach cedru, Świat Książki