To powieść dość trudna w odbiorze
ze względu na dużą emocjonalność i zawiesistą atmosferę nieszczęścia, które wciąż
spada na kanadyjską rodzinę Pipperów. Ann-Marie
McDonald snuje swą opowieść misternie dodając wciąż nowe wątki, przeplata je
historycznymi wydarzeniami, snami i wspomnieniami, które zgrabnie łączy na
końcu. To właśnie ostatnie kartki książki w pełni ukazują obraz, który wcześniej
można oglądać jedynie w częściach często błędnie oceniając motywacje i postępki
przewijających się po stronach postaci. Zadania nie ułatwia zachwiana
chronologia.
„Zapach cedru” to saga rodzinna rozpoczynająca
się pod koniec XIX i kończąca w wieku XX. Jej głównymi bohaterkami są kobiety,
które na tle otaczającej je społeczności wyróżniają się jak kolorowe ptaki.
Katarzyna piękna i utalentowana śpiewaczka, Franciszka niepokorna i żyjąca w
cieniu uczynku, którego nawet dobrze nie pamięta, Mercedes zawsze odpowiedzialna
i gorliwa chrześcijanka, Lilia córka Katarzyny i Materia, która dała początek
rodowi, żyją z piętnem dysfunkcyjnej rodziny i jej tajemnic otulonych zapachem
cedru. Każda na własny sposób stara się walczyć z otaczającym je złem i tłumaczyć
świat. W jednych budzi się chęć niezależności, decydowania o sobie i swoim
wyglądzie, inne pozostają zamknięte w pułapce tradycji i społecznych oczekiwań.
Razem tworzą skomplikowany obraz, który na długo pozostaje w pamięci.
Debiut kanadyjskiej pisarki można
uznać za udany, choć denerwują dłużyzny i pewna sztuczność w nadmiernym
kreowaniu nieszczęść. Trzeba jednak przyznać, że McDonald choć opisuje liczne
okrucieństwa (pedofilię, gwałt, brak miłości do własnych dzieci, przemoc) robi
to bardzo subtelnie za pomocą niedopowiedzeń i zarysów scen, bez epatowania
brutalnością, której jedynie się domyślamy.
Jej mocną stroną jest również plastyczny język i wiarygodna
psychologicznie analiza bohaterów. To właśnie oni powodują, że granice dobra i
zła szybko się zacierają, a pytania nie otrzymują prostych odpowiedzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz