środa, 22 sierpnia 2012

My


Świat za pomocą liczb tłumaczył już Pitagoras, ale rzeczywistość „My” pewnie by go zaskoczyła. Zamiatin stworzył „matematycznie doskonałe Państwo Jedyne”, którego życie stara się opisać jeden z inżynierów-konstruktorów imieniem ∆-503 – alter ego samego autora.

Racjonalny porządek, wobec którego wszyscy są równi, brak prywatności na rzecz bezpieczeństwa, kolektyw zamiast indywidualizmu oraz czujne oko Dobroczyńcy wybieranego w powszechnych, ale nie w tajnych wyborach, to główne punkty Państwa Jedynego. W tym świecie wszystko można opisać za pomocą matematycznego wzoru, zaś wszelkie przejawy emocji, czy tzw. w powieści „duszy”, uważane są za chorobę. Zgodnie z filozofią powyższego systemu jest on najwyższym stadium rozwoju człowieka, które jako jedyne może zapewnić ludzkości pełnię szczęścia w przeciwieństwie do wspominanych ze zgrozą czasów starożytnych, a nam współczesnych, w których panuje trudny do zniesienia chaos. Jednak nawet w tak doskonale zorganizowanym społeczeństwie, które w tym samym czasie pracuje, je czy nawet uprawia seks, istnieją pierwiastki irracjonalne jak pierwiastek z minus jeden. To właśnie one nadają rytm w powieści.

„My” Zamiatina uważane jest za jeden ze wzorów antyutopii w literaturze powszechnej. Powstałą w 1920 roku powieść po raz pierwszy wydano w ZSRR - ojczyźnie pisarza - dopiero w 1988 roku. Wzorował się na niej sam mistrz gatunku George Orwell, choć jego wizja utopijnego społeczeństwa znacznie różni się od tej w „My”. Zamiatin nie odwoływał się do wspólnego wroga, stworzył tylko jedno państwo, nie zbudował reguł nowego języka, choć ten stosowany w powieści jest bardzo charakterystyczny - pozbawiony wszelkich emocji, służy jedynie technicznemu opisowi tego, co namacalne. Taki zabieg nieco utrudnia czytanie, jest jednak potrzebny, by lepiej oddać matematyczny sposób myślenia mieszkańców Jedynego Państwa.

Opisywany świat postrzegamy oczami jego głównego bohatera, który szczerze wierzy w słuszność otaczających go praw do momentu aż na jego drodze stają trzy zupełnie różne od siebie kobiety. To one stanowią czynną stronę fabuły w przeciwieństwie do ∆-503, który jedynie poddaje się ich działaniom. Zamiatin udowadnia, że żadna skrajność nie jest dobra, bo pod warstwą pozorów kryje się brak zrozumienia i poczucie niesprawiedliwości, a każda rewolucja narzuca nowy równie zły porządek.

Eugeniusz Zamiatin, My, Wydawnictwo Alfa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz